Zacznij od tego, czy karma jest pełnoporcjowa i dla jakiego psa jest przeznaczona. Potem przeczytaj listę składników od początku do końca, zwracając uwagę na konkretność nazw i procenty. Na koniec sprawdź analizę, dawkowanie, kaloryczność oraz dane producenta. Nie oceniaj karmy po jednym haśle z przodu opakowania.
Czytanie składu karmy wygląda trudniej, niż jest w rzeczywistości. Największy problem polega na tym, że człowiek próbuje znaleźć jedną magiczną liczbę: procent mięsa, procent białka albo pierwszy składnik. Tymczasem sensowniejsza ocena przypomina składanie kilku elementów układanki.
Dogtorowa zasada brzmi: im więcej konkretów można zweryfikować, tym mniej trzeba wierzyć reklamie.
Od czego zacząć czytanie etykiety?
Najpierw znajdź informację, czy produkt jest karmą pełnoporcjową czy uzupełniającą i dla jakiej grupy zwierząt został przygotowany. Dopiero potem przejdź do listy składników. Składniki są zwykle wymieniane w kolejności związanej z ich udziałem w recepturze, ale sama kolejność nie mówi wszystkiego o wartości odżywczej produktu.
W przypadku składników świeżych trzeba pamiętać o wodzie. Dlatego proste porównanie procentów świeżego mięsa z suszonym składnikiem może prowadzić do błędnych wniosków.
Konkretna nazwa jest lepsza niż mgła
„Indyk 30%” mówi więcej niż „mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego”. „Olej z łososia” mówi więcej niż „oleje i tłuszcze”. Ogólna nazwa nie musi oznaczać złego składnika, ale utrudnia ocenę produktu i może być problemem, gdy próbujesz ustalić, co dokładnie je pies.
Nie chodzi o polowanie na każde ogólne słowo. Chodzi o ocenę przejrzystości całej deklaracji.
Co z białkiem, tłuszczem, popiołem i włóknem?
Analiza na opakowaniu pokazuje m.in. poziom białka surowego i tłuszczu surowego, a często również włókna i popiołu. Te liczby pomagają porównywać produkty, ale bez wilgotności i informacji o energii nie zawsze pozwalają na uczciwe zestawienie karmy suchej z mokrą.
Jeżeli porównujesz dwa bardzo różne produkty, szczególnie mokry i suchy, warto myśleć o zawartości składników w suchej masie, a nie zestawiać wartości z etykiety jeden do jednego.
Słowa, które brzmią lepiej niż informują
Określenia takie jak „premium”, „holistic”, „naturalna receptura” czy grafika składnika na froncie opakowania mogą być elementem marketingu. WSAVA zwraca uwagę, że część takich określeń ma małą wartość przy rzeczywistej ocenie żywieniowej.
Dlatego po przeczytaniu frontu odwróć worek. Dogtor ufa drobnemu drukowi bardziej niż zdjęciu wilka patrzącego w zachód słońca.
FAQ
Najczęstsze pytania
Czy pierwszy składnik powinien być mięsem?
Pierwsza pozycja daje informację o recepturze, ale nie wystarcza do oceny całej karmy. Ważna jest kompletność żywieniowa, całość składu, energia i jakość kontroli produkcji.
Czy produkty pochodzenia zwierzęcego są zawsze złe?
Nie. Mogą obejmować wartościowe surowce. Problemem bywa przede wszystkim brak przejrzystości, gdy etykieta nie pozwala ustalić, jakie dokładnie surowce wykorzystano.